Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej - Google

Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej

Z Wikipedii

Skocz do: nawigacji, szukaj

Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej – dla więźniów politycznych działający w latach 1934-1939 w Berezie Kartuskiej, w dawnym województwie poleskim.

Spis treści

[edytuj] Historia obozu

Utworzony 12 lipca 1934 w Berezie Kartuskiej na mocy rozporządzenia z mocą ustawy prezydenta Ignacego Mościckiego z dnia 17 czerwca 1934 r. w sprawie osób zagrażających bezpieczeństwu, spokojowi i porządkowi publicznemu. Pomysłodawcą utworzenia obozu był premier Leon Kozłowski, a jego pomysł zaakceptował Józef Piłsudski. Rozporządzenie zezwalało na utworzenie wielu takich miejsc odosobnienia, ale utworzono tylko jedno - w Berezie.

Obiekt ten nosił oficjalną nazwę "Miejsce Odosobnienia" i był przeznaczony dla osób, "których działalność lub postępowanie daje podstawę do przypuszczenia, że grozi z ich strony naruszenie bezpieczeństwa, spokoju, lub porządku publicznego". Określano go jako "nieprzeznaczony dla osób skazanych lub aresztowanych z powodu przestępstw".

Bezpośrednim impulsem, który skłonił Józefa Piłsudskiego do podjęcia decyzji o utworzeniu obozu, było – dokonane przez działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) – zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego.

Osadzano w obozie na podstawie decyzji administracyjnej bez prawa apelacji na okres 3 miesięcy. Osadzenie mogło być przedłużone na kolejne 3 miesiące (znane są przypadki osadzenia trwającego rok). Oprócz podejrzanych o działalność wywrotową i przeciwników politycznych sanacji więziono w nim także przestępców gospodarczych lub podejrzanych o takie przestępstwa (wśród nich znaczną część stanowili Żydzi), pospolitych przestępców - zwłaszcza recydywistów, a w końcowej fazie istnienia – podejrzewanych o dywersję i szpiegostwo na rzecz III Rzeszy.

Więzienie w Berezie Kartuskiej organizowali: dyrektor Departamentu Politycznego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Wacław Żyborski oraz naczelnik Wydziału Narodowościowego w tymże departamencie płk Leon Jarosławski. Nadzór nad nim ze względu na właściwość terytorialną sprawował wojewoda poleski płk. Wacław Kostek-Biernacki, często utożsamiany z jego komendantem. Faktycznie byli nim inspektorzy policji Bolesław (niekiedy podawane jest imię Jan) Greffner z Poznania, a po nim Józef Kamala-Kurhański.

Celem obozu było złamanie psychiczne osadzonych, aby już nigdy nie sprzeciwiali sie władzom państwowym. Zakładano, że wystarczy na to 3 miesiące, ale opornym można było przedłużyć pobyt. W obozie oprócz tortur psychicznych znęcano się fizycznie nad osadzonymi.

Obóz zaczął funkcjonować 6 lipca 1934 r. Dnia tego przyjęto pierwszych pięciu więźniów: o godz. 20 przywieziono dwóch endeków z Krakowa, a o godz. 21 trzech komunistów z Nowogródka. Pierwszymi osadzonymi działaczami ONR byli: Zygmunt Dziarmaga, Władysław Chackiewicz, Jan Jodzewicz, Edward Kemnitz, Bolesław Piasecki, Mieczysław Prószyński, Henryk Rossman, Włodzimierz Sznarbachowski i Bolesław Świderski.

Wśród ok. 16 tysięcy osób, które przewinęły się przez obóz w Berezie Kartuskiej, znajdowali się działacze nielegalnych Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Komunistycznej Partii Polski (KPP), Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR), ale także ludzie związani ze Stronnictwem Ludowym (SL) i Polską Partią Socjalistyczną (PPS). Przetrzymywani tam byli m.in. Bolesław Piasecki oraz przez kilkanaście dni publicysta Stanisław Mackiewicz, który został tam osadzony za krytykę polityki zagranicznej państwa.

Obóz funkcjonował do końca II Rzeczypospolitej w 1939, więźniowie zostali wypuszczeni przez Armię Czerwoną.

Już wkrótce po powstaniu byÅ‚ nazywany obozem koncentracyjnym, a jego istnienie czÄ™sto jest wykorzystywane w celach propagandowych by wykazać, że istniaÅ‚y rdzennie polskie obozy koncentracyjne.[potrzebne ÅºródÅ‚o]

[edytuj] Organizacja obozu[1]

Liczebność jednorazowo osadzonych w Berezie wahała się od 100 do ponad 600. Numery, które otrzymywali przybyli w 1939, zbliżały się do 3000. W 1936 było 369 osadzonych, w tym 342 komunistów. W całym okresie istnienia Berezy można się doliczyć 71 narodowców. Żydów wysyłano do Berezy przede wszystkim za nadużycia finansowe, w tym za niepłacenie podatków. W ostatnim okresie wysyłano tam też Niemców.

Do Berezy trafiali ci, których z braku dowodów winy nie można było postawić przed sądem. Groźba wysłania do Berezy była też formą wymuszania zachowań korzystnych dla władz.

[edytuj] Przyjęcie do obozu

Przybywający, po wstępnych formalnościach, w czasie których obrzucano ich wyzwiskami, kierowani byli do izby przejściowej na kwarantannę, która trwała 3 dni. Izba przejściowa była nieumeblowana, okna do połowy były zabite dyktą, a górne były otwarte, przez co w zimie panowała tam zawsze temperatura poniżej zera. Podłoga była betonowa.

Przez cały dzień więźniowie musieli stać zwróceni twarzami do ściany. W nocy mogli położyć się bez przykrycia na betonowej podłodze, jednak co pół godziny policjant budził osadzonych, każąc im wstawać, stawać pod ścianą w szeregu, odliczać, biegać, padać, skakać. Po tym więżniowie mogli znowu położyć się na pół godziny. Jakiekolwiek uchybienie w postawie, które dowolnie oceniał policjant, powodowało natychmiastowe bicie pałką. Zresztą w izbie tej bito więźniów stale bez jakiegokolwiek powodu oraz masakrowano ich do krwi.

[edytuj] Gimnastyka

GimnastykÄ™ prowadzili policjanci lub „instruktorzy" rekrutujÄ…cy siÄ™ z więźniów kryminalnych. ChcÄ…c siÄ™ zasÅ‚użyć, byli czÄ™sto okrutniejsi niż policjanci. ByÅ‚a ona jednym z najwiÄ™kszych udrÄ™czeÅ„ zarówno ze wzglÄ™du na dÅ‚ugotrwaÅ‚ość (siedem godzin dla tych, których nie kierowano do pracy, i brak przerw), jak i prowadzenie jej systemem karnych ćwiczeÅ„ wojskowych, stosujÄ…c ciÄ…gle komendy Â»padnij«, Â»czoÅ‚gaj się«, urzÄ…dzajÄ…c caÅ‚e godziny biegów itd. Celem tych ćwiczeÅ„ byÅ‚o osiÄ…gniÄ™cie najwiÄ™kszego zmÄ™czenia więźnia.

SpoÅ›ród Â»Ä‡wiczÄ…cych« wybierano specjalnÄ… grupÄ™, ironicznie nazywanÄ… "podchorążówkÄ…". Kierowano do niej opornych (tj. tych, których policjanci uznali za opornych) i nowo przybyÅ‚ych. Grupa ta ćwiczyÅ‚a albo na sali sÅ‚użącej w lecie za pracowniÄ™ betoniarskÄ… (każde poruszenie podnosiÅ‚o z podÅ‚ogi tumany betonowego kurzu leżącego grubÄ… warstwÄ… do 5 cm i powodowaÅ‚o duże trudnoÅ›ci w oddychaniu) lub za rogiem bloku mieszkalnego, w miejscu, gdzie z ustÄ™pów wypÅ‚ywaÅ‚a uryna, rozlewajÄ…c siÄ™ w wielkie kaÅ‚uże. W dniach odwilży ćwiczono tam czoÅ‚ganie siÄ™.

Więźniowie musieli poruszać się biegem. Nie wolno im było ze sobą rozmawiać. Policjanci zwracali się do nich per „skurwysynu", „kurwa mać", „świńskie ścierwo". Palenie było zabronione.

[edytuj] Toalety

Torturą było nawet wypróżnianie się. Tę czynność fizjologiczną można było załatwić tylko raz na dobę, rano - 20 ludzi stawało w pokoju z betonową podłogą i na komendę każdy z nich miał obowiązek rozpiąć się, załatwić się i zapiąć się w ciągu kilkunastu sekund, co było oczywiście czasem niewystarczającym, wobec czego ludzie stale chodzili z niewypróżnionymi żołądkami, co było dolegliwe szczególnie przy kilkugodzinnej gimnastyce.

[edytuj] Praca

Do prac należało czyszczenie ustępów dokonywane małą szmatką, a więc w praktyce gołymi rękami. Przed posiłkiem nie pozwalano umyć rąk ubrudzonych kałem.

Za najbardziej uciążliwą pracę uznawano pompowanie wody, które odbywało się przy użyciu kieratu. Orczyki były tak przymocowane, że więźniowie musieli pracować w głębokim pochyleniu. Kazano wykonywać również prace całkowicie bezsensowne jak kopanie i zasypywanie rowów, przenoszenie ciężkich kamieni z miejsca na miejsce.

[edytuj] Rewizje

W nocy przeprowadzano rewizje, w czasie których wszyscy więźniowie musieli się rozebrać do naga i przejść przez korytarz biegiem do jednej z sal. W czasie przechodzenia byli bici pałkami.

[edytuj] Rozkład dnia

Pobudka była o 4 rano, pół godziny później śniadanie (niesłodzona kawa zbożowa lub żur i 400 gramów czarnego chleba na cały dzień. O 6.30 rozpoczynała się "praca" lub "gimnastyka", które trwały do godziny 11.

Obiad podawano o 12, składał się z gorącego płynu bez tłuszczu i porcji ziemniaków.

Po obiedzie kontynuowano zajęcia.

Kolację podawano o godzinie 17 i składała się z niesłodzonej kawy zbożowej lub żuru. Przygotowania do snu zarządzano o 18.30.

Racje żywnościowe były niewystarczające, więźniowie Berezy pozostawali głodni, a nie zezwalano na paczki od rodzin.

Osadzeni przebywali w obozie we własnych ubraniach, które bardzo szybko niszczyły się, i z braku możliwości prania i czyszczenia okropnie śmierdziały, powodując dodatkowy dyskomfort.

Przypisy

  1. ↑ Rozdział ten został opracowany na podstawie raportu komisji powołanej w związku z wynikami kampanii wojennej z 1939 r., pod kierownictwem prof. Bohdana Winiarskiego, która w 1940 na emigracji zajmowała się między innymi przypadkami łamania praw człowieka przez rządy sanacji.

[edytuj] Literatura

  • Andrzej Garlicki - "Bereza, polski obóz koncentracyjny", Gazeta Wyborcza nr 93.5703 z 19-20 kwietnia 2008

[edytuj] Linki zewnętrzne


Zalążek artykuÅ‚u To jest tylko zalążek artykuÅ‚u historycznego. JeÅ›li możesz, rozbuduj go.

Szef SLD: "palikotyzacja" PO z siłą huraganu
- Szef klubu PO, Zbigniew Chlebowski najwyraźniej bierze przykład ze swojego kolegi, posła Janusza Palikota (...). W polityce jednak warto zachować umiar i nie licytować się z posłem Palikotem - pisze na swoim blogu w Onet.pl Grzegorz Napieralski, przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
"On jak Å›pi, to kÅ‚amie" – PO nie rozmawia z "zakÅ‚amanym hipokrytÄ…"
- Jak Å›mie pan Napieralski mówić, że nie dajÄ… (SLD - red.) partyjnej legitymacji telewizji publicznej, a obecna telewizja, która jest PiS-owskim komitetem wyborczym - mówiÄ™ o publicystyce - miejscami przypomina publicystykÄ™ stanu wojennego - jest caÅ‚kowicie jednostronna, PiS-owska, zakÅ‚amana – oburzaÅ‚ siÄ™ w TVN24 Stefan NiesioÅ‚owski.
Posłowie PiS i publicyści: wolność słowa w Polsce zagrożona
Zdaniem niektórych publicystów dzienników i tygodników oraz posłów PiS, w Polsce za niewinne, publicystyczne wypowiedzi zapadają drakońskie wyroki sądu. Wolność słowa w naszym kraju jest zagrożona - uważają.
Odnalazł się zaginiony dwulatek
Odnalazł się dwulatek, który zgubił się w polu tytoniu w miejscowości Zegartowice (Świętokrzyskie) poinformował PAP rzecznik świętokrzyskiej policji komisarz Krzysztof Skorek.
Dwuletnie dziecko zaginęło na polu tytoniu
Dwuletniego chłopca, który zaginął w miejscowości Zegartowice (Świętokrzyskie), poszukują strażacy, policjanci i rodzina.
Linki: Strona g³ówna